Amstaffy Niczyje
Luna
Amstaffy bawią się wspólnie

Luna

2026-07-03
Mam na imię Luna.
Kiedy miałam około sześciu miesięcy, trafiłam do domu, w którym mieszkało wiele psów. Było gwarno, było tłoczno, ale był to mój świat. Dzisiaj mam rok i dwa miesiące i po raz kolejny wszystko musiałam zostawić za sobą.
Nie dlatego, że byłam niegrzeczna. Nie dlatego, że sprawiałam problemy.
W rodzinie wydarzyło się coś, czego nikt nie planował. Urodziło się ciężko chore dziecko, które ze względu na swój stan zdrowia nie może mieć kontaktu ze zwierzętami. To była bardzo trudna decyzja. Nie tylko ja musiałam odejść – nowego domu szukają również inne psy, z którymi dorastałam.
Miałam jednak odrobinę szczęścia.
Trafiłam do Weroniki, do domu tymczasowego w Warszawie. Zamieszkałam w bloku... i nawet z kotem pod jednym dachem. Dla wielu psów to nic niezwykłego. Dla mnie był to zupełnie nowy świat.
Na początku było bardzo ciężko.
Byłam wycofana, przestraszona i nie wiedziałam, czego spodziewać się po człowieku. Przez pierwsze dni moim schronieniem była łazienka. To tam próbowałam zniknąć. Nie chciałam dotyku, nie szukałam kontaktu. Najbezpieczniej było udawać, że mnie nie ma.
Dzisiaj jest już zupełnie inaczej.
Nie powiemy, że jestem psem idealnym, bo jeszcze wiele przede mną. Nadal z dystansem podchodzę do nowo poznanych osób i nie jestem pierwsza do zawierania znajomości. Wolę obserwować z boku.
Ale kiedy już komuś zaufam...
...zmieniam się nie do poznania.
Uwielbiam bliskość. Lubię się przytulać. Chodzę za swoim człowiekiem po całym mieszkaniu, bo chcę po prostu być obok. Nie potrzebuję wiele – wystarczy obecność, spokojny głos i poczucie bezpieczeństwa.
Powoli uczę się życia w mieście. Znam już jego odgłosy, coraz lepiej radzę sobie na spacerach i uczę się chodzić na smyczy. Do ideału jeszcze trochę brakuje, ale każdego dnia robię kolejne małe kroki.
Z kotem? Dogadujemy się naprawdę dobrze. Wygląda na to, że nadajemy na tych samych falach. W swoim poprzednim domu mieszkałam także z psami różnych wielkości, dlatego odpowiednio przeprowadzane zapoznanie z innym psem nie powinno stanowić problemu.
Jestem zdrowa, nie mam alergii i jestem gotowa rozpocząć nowy rozdział.
Dobrze odnajduję się wśród dzieci, ale szukamy domu, w którym najmłodsi będą potrafili szanować moje granice. Bardzo hałaśliwe, nadpobudliwe maluchy nie są dla mnie najlepszym towarzystwem. Nadal jestem psem z przeszłością i czasami potrzebuję chwili spokoju.
Nie szukam domu idealnego.
Szukam domu dobrego.
Takiego, w którym ktoś zrozumie, że zaufanie buduje się cierpliwością. Gdzie nikt nie będzie oczekiwał, że od pierwszego dnia będę odważna. Gdzie dostanę czas, wsparcie i miłość.
Bo kiedy już pokocham...
...kocham całym swoim psim sercem.